piątek, 9 czerwca 2017

Kłącza



Na baczność jak armia

Beaty lub z terakoty,

Stoją kłącza w piwnicy,

Pośród nich różne klamoty.



Kartoflane wykwity

Pną się ku sklepieniu

Jak zboże, co z gleby ciągnie soki

I trwa w zamyśleniu.



Dokąd zmierzacie,

Spichrzowe organy?

Czy obleśne wasze pędy

Zasługują na peany?



Wy, co w starciu z człowiekiem

Przegrywacie zawsze,

Żywot swój marny kończcie,

Byty najplugawsze.


M. Abakanowicz, Tłum (1988)

środa, 17 maja 2017

Imponderabilia

I nagle orientujesz się, że dziewczęta całe popołudnie beztrosko fikają koziołki w piaskownicy, a sąsiadka z naprzeciwka co i rusz przemyka w kuchennym oknie rozgogolona. Zieleń zaś staje się czymś tak naturalnym, jakby była z tobą zawsze, schowana w kieszeni niczym składany plastikowy kubek na czarną godzinę.

Wciskasz więc pedały w ziemię, z piskiem opon goniąc ulotne. Znajdujesz stałe, od lat ukryte w sosnowych szyszkach, których zapach już zawsze przywodzić będzie te same wspomnienia. 

Jesteś na miejscu.

J. Chełmoński, Pastuszkowie przy ognisku (1895-1900)

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Andrzej

Powiedzieć o Andrzeju, że jest człowiekiem-niemożliwością, to jak porównać Michała Milowicza do Elvisa – nie ta liga, umówmy się. Andrzej to zdecydowanie więcej. 

Istota andrzejowatości wykracza daleko poza ramy ciasno okalające szereg konotacji związanych z jego imieniem. Kto w końcu, jak nie Andrzej, zapozuje do ślubnego zdjęcia z siatką z Biedronki w dłoni? Kto przechytrzy cały świat i pomimo słusznego wieku wejdzie na salę kinową z biletem ulgowym? Kogo spotkasz na Kolosach/dowolnym wernisażu/zjeździe Sybiraków/na Jarmarku/w tramwaju linii 6/na koncercie Nasty Niakrasavy/wigilii dla ubogich? Odpowiedź nasuwa się sama.

Mamy jednak Wielkanoc. W centralnym punkcie stołu pysznią się regularne plastry karkówki, po prawicy parują wstydliwe buraki, gdzieś z boku skromnie przycupnęła marchewka. Rozmawiamy z Andrzejem o trudach pracy z roszczeniowym klientem, tworzymy ranking lokalnych firm ochroniarskich, dotykamy nawet zagadnień muzealnictwa. Wtem gość postanawia podzielić się osobliwym świadectwem. Brzmi ono mniej więcej tak:

M: Andrzej, byłeś wczoraj w kościele?

A: Byłem. W trzech. A w Wielki Czwartek poszedłem, żeby mi ksiądz umył nogi, ale się nie załapałem. Kiedyś byłem zaraz po pracy, otarłem stopy o nogawki spodni i umył.




Andrzej.


mural na budynku przy ul. Puławskiej 143, Warszawa (2012)